Postawić drogi wodne na nogi - Elblaski.mobi

Home

Postawić drogi wodne na nogi

2017-08-11 14:34:24 (ost. akt: 2017-08-11 14:34:38)
Jerzy Wcisła

Jerzy Wcisła

Autor zdjęcia: Michał Kalbarczyk

Powiedzmy sobie szczerze: dróg wodnych w Polsce, praktycznie poza Odrą, nie ma. Trzeba je odbudować — mówi Jerzy Wcisła, senator z Elbląga, który został przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu Rozwoju Dróg Wodnych.

— Został Pan wybrany na przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu Rozwoju Dróg Wodnych. Jakie są cele tego zespołu?

Jerzy Wcisła, elbląski senator. — Członkami zespołu są posłowie i senatorowie, więc naturalnym obszarem zainteresowania będą projekty ustaw i prawa, a także innych działań, np. inwestycji rządowych, które będą odnosiły się do dróg wodnych. Będziemy angażowali się także w pozaparlamentarne działania, np. w 2018 roku chcemy być współorganizatorami III Sejmiku Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu. Przypomnę, że I Sejmik, z mojej inicjatywy – jeszcze nie senatora - odbył się w Elblągu. We wrześniu powołamy zespół ekspercki, złożony z ok. 30 specjalistów, naukowców, działaczy z całego kraju, z którymi będziemy konsultowali problemy rozwoju dróg wodnych.
Chcemy uczestniczyć w procesach związanych z drogami wodnymi, w tym także podpowiadać rządowi dobre rozwiązania. W Polsce jest naprawdę wielu specjalistów, których warto słuchać. Z większością od wielu lat współpracuję.

— Dlaczego powinniśmy inwestować w rozwój dróg wodnych?
— W Europie, w tym w Polsce, głównie centra gospodarcze, kulturowe i turystyczne położone są wzdłuż rzek i kanałów – które stają się naturalnymi szlakami komunikacyjnymi. W dodatku, jak pokazują badania, są najtańsze ekonomicznie i najmniej szkodzące środowisku. Trzeba tylko nadrobić zaniedbania kilku dziesięcioleci, w których zachwycaliśmy się samochodami i zaniedbaliśmy drogi wodne.

— Jakie są największe bolączki dróg wodnych w Polsce?
— Powiedzmy sobie szczerze: tych dróg wodnych, praktycznie poza Odrą, nie ma. Trzeba je odbudować. Trzeba też zbudować zbiorniki retencyjne, system zapór i elektrowni, by dać wodzie upust, gdy przyjdzie fala powodziowa, zatrzymać wysoką wodę i spuszczać ją, gdy będzie susza. Według badań, które wykonane zostały w 2011 r. potrzeba na to ok. 120 mld zł. Obecny rząd szacuje, że wystarczy 90 mld – skala potrzeb jest jednak ogromna.

— W naszym regionie - jeżeli chodzi o stan dróg wodnych - dużo się zmieniło w ostatnich latach, powstały m.in. nowoczesne nowe przystanie jachtowe. Czy jednak dobrze wykorzystujemy potencjał dróg wodnych?
— Jesteśmy na końcu łańcucha przyczyn wielu zjawisk, które w naszym regionie się dzieją. Przede wszystkim mamy sprawny i w połowie odbudowany system melioracji i bezpieczeństwa przeciwpowodziowego na Żuławach. Także w Elblągu. Dzięki temu omijają nas powodzie. Niestety, brak wody w Wiśle powoduje obniżanie się jakości wód Zalewu Wiślanego, w którym wymiana wód jest minimalna. Pod patronatem ministra środowiska zorganizowałem już jedną konferencję na ten temat. Będzie jej kontynuacja - mam nadzieję, że z wnioskami, które przyjmie rząd do realizacji – dla dobra Zalewu Wiślanego.

— W ubiegłym roku poznaliśmy założenia rządowe programu dróg wodnych. Zakłada on m.in. zainwestowanie do 2030 roku ponad 30,7 mld zł w Odrzańską Drogę Wodną i budowę Kanału Śląskiego. W założeniu Odra będzie w pełni żeglowna na całej długości już w ciągu czterech lat. Strategia zakłada również inwestycje na drodze wodnej Wisły (tzw. E-40). Jak Pan ocenia ten program?
— Cieszę się, że rząd podjął wyzwanie i chce rewitalizować drogi wodne oraz dołączyć do sieci europejskiej, budując dwa tysiące kilometrów wodnych autostrad. Martwi mnie jednak fakt, że chce to zrobić bez użycia środków z budżetu państwa, za to angażując pieniądze firm przemysłowych. To je zrujnuje, chociaż prezesi powołani przez obecny rząd pewnie tego nie powiedzą. Hierarchia priorytetów też jest alogiczna. Wisła oraz połączenie Wisły z Odrą schodzą na tak daleki plan, że zbudowana nad tymi rzekami infrastruktura ich nie doczeka. Kanał Śląski czy Kanał Odra-Dunaj-Łaba są ważne, ale nie tak jak Wisła czy jej połączenie z Odrą na północy.

— Jakie macie Państwo najbliższe plany związane z działalnością zespołu?
— We wrześniu chcemy powołać zespół ekspertów i rozpocząć prace merytoryczne. 9 października razem z Warszawą organizujemy konferencję „Warszawa wraca nad Wisłę”, a w marcu 2018 roku – podczas największych targów wodniackich „Wiatr i woda” – debatę podsumowującą Rok Rzeki Wisły 2017. To będzie ważna konferencja, wiele sobie po niej obiecuję. Plany mamy poukładane do końca 2018 r.

— Trwa Rok Wisły. To dobra okazja, by przypomnieć o szansach, jakie niesie rozwój dróg wodnych. Jak będą wyglądały obchody?
— Rok Rzeki Wisły 2017 roku przygotowują i realizują entuzjaści, wspierani często przez samorządy. Tak jak w naszym regionie, gdzie koordynowałem „ostatnie sto mil Wisły” i mogłem je przeprowadzić dzięki wsparciu samorządów Elbląga (miasta i powiatu), Malborka, Sztumu, Nowego Dworu Gdańskiego oraz samorządu wojewódzkiego. Elbląscy żeglarze i motorowodniacy uczestniczyli w Rejsie Królowej Wisły i w debacie o Wiśle, którą zorganizowaliśmy w Malborku. Przed nami jeszcze prawdopodobnie dwie konferencje: o Wiśle i wspomniana już o jakości wód Zalewu Wiślanego. Nie przewidujemy żadnych fanfar. Nie wypada, ze względu na bardzo zły stan zdrowia królowej polskich rzek.
AKT

2017 © Elblaski.mobi